Toskańskie morze w listopadzie
W Pistoi rano wiało, we Florencji też. Pojechaliśmy w sprawach służbowych w okolice nadmorskie i jak tylko załatwiliśmy wszystkie sprawy związane z pracą postanowiliśmy skorzystać ze wspaniałej pogody i pójść nad morze.
.
.
Akurat trafiliśmy na zachód słońca. Dotknęłam ręką wody i nie byla zimna. Można było spróbować pomoczyc nogi, ale nie było na to czasu. Za to Donny biegał wzdłuż brzegu obraz na jakiś czas doganiała go fala.
.
.
Było cudownie, sporo osób zatrzymało się, by poczekać na za zachód słońca. Na brzegu stało drewniane krzesło, ciekawe jak się tam znalazło?
.
.
.
Na deptaku w Viareggio było wielu spacerowiczów. Niektórzy z psami, inni robili shopping w pobliskich sklepach i przechadzali się z pakunkami. Większość hoteli była już zamknięta, w końcu sezon letni skończyliście bardzo dawno.
.
.
.
Mielibyście ochotę na spacer po nadmorskich deptaku i po plaży w listopadzie?
.


















