Pages Menu
TwitterFacebook
Categories Menu

Posted by on kw. 11, 2022 in Moja Toskania | 0 comments

Park Pratolino i ukryty Olbrzym

Park Pratolino i ukryty Olbrzym

W zeszły czwartek zabrałam się ze zorganizowaną grupą do Parku Pratolino. Znajduje się on na ulicy Bolognese. Dawniej była to jedyna droga, która łączyła Florencję z Bolonią. Znajoma Halinki powiedziała, że z Florencji zna skrót i że poprowadzi mnie tak, by jak najszybciej dojechać na miejsce. Zafundowała nam jazdę z dreszczykiem, gdyż droga była jednokierunkowa i cały czas pod górę. Podobno czasem wyskakują z drugiej strony karetki pogotowia (bo była to okolica szpitali i klinik Florencji), więc taka dwukierukowa to ona nie była. Ale rzeczywiście zaoszczędziłyśmy 15 minut.

Park Pratolino otwierany jest w Wielkanoc i czynny jest do jesieni w piątki, soboty i niedziele od godziny 10 do 20. Zamknięcie w październiku (i godziny otwarcia w tym miesiącu są od 10 do 18). Wstęp darmowy i to jest niesamowite oraz bardzo rzadkie w dzisiejszych czasach. Nasza zorganizowana grupa weszła dzięki uprzedniej rezerwacji. Dziękujemy za zoranizowanie wycieczki naszej przewodniczce Maurze, profesorce Akademii Sztuk Pięknych. Na miejscu czekał pan ze stowarzyszenia, które opiekuje się parkiem. Kiedyś członków stowarzyszenia było dziesięciu, a teraz zostało tylko dwóch. Stowarzyszenie wynajmuje osoby, które zajmują się cięciem trawy itp. Bar niestety splajtował. Teraz panowie myślą nad tym, żeby pozwolić komuś na przyjechanie food truckiem.

Park razem z innymi ogrodami i willami Medyceuszy zapisany jest do UNESCO.

Zachwyciłam się parkiem, ale zasmuciłam, że cieszy się tak małym zainteresowaniem. Przecież to jakieś pół godziny drogi od Florencji, a ludzie nie przyjeżdżają. Profesorka mówi, że wolą zapłacić 10 euro wstępu do Boboli niż wyjeżdżać poza miasto. W Boboli nie we wszystkich miejscach można usiąść czy chodzić po trawie. W Parku Pratolino można robić pikniki i leżeć w każdym miejscu.

Park jest ogromny, przekonujemy się o tym oglądając mapę.

Już na wstępie zachwycamy się zielenią, kolorami, widokami.

Rzuca nam się w oczy ogromna kula. Myślimy, że to jakaś instalacja, a okazuje się, że to centrala energetyczna.

Przechodzimy aleją, po dwóch stronach rosną kasztany, takie jak w Polsce. Okazuje się, że nasiona przywiózł Polak, który dawno dawno temu sadził tu różne drzewa. Także mamy tu akcent polski.

Dochodzimy do ghiacciai, miejsca gdzie dawniej przechowywano produkty spożywcze. Nie było lodówek, więc kopano ogromne doły, obkładano je lodem zebranym podczas zimy. Ghiacciaia była okrągłym budynkiem. W Pratolino został po niej tylko dół. Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądał budynek w całej krasie kliknijcie tutaj (ghiacciaia z Le Piastre).

Na terenie Parku znajduje się sporo budynków. Pustych. Niektóre jeszcze do remontu.

W jednym z nich dawno temu, za czasów Medyceuszy, znajdowała się szkoła Paziów (ale o tym później)/

Przechadzając się po terenie spotykamy dawne fontanny obłożone gąbkami morskimi. Jak się okazało wiele z nich została sprowadzona z Korsyki.

Z profesorką doszliśmy do najwyższego punktu parku, gdzie znajduje się rzeźba Jowisza artysty Bandinelli. Obok posągu stoi orzeł bez głowy, która do tej pory nie została odnaleziona.

Stąd rozciągał się widok na ogromny labirynt, po którym nie pozostał ślad. W parku był problem z systemem nawadniania. Szybko więc zaprzestano utrzymywania labiryntu. Teraz rosną tu drzewa i trawa.

Od Jowisza zaczęliśmy schodzić w stronę głównej atrakcji, ale jeszcze przed zauważyliśmy otwartą książkę w trawie z tekstem napisanym przez dziecko.

Florencja, 24 maja 1993 rok. Zachód słońca. Odchodzi popołudnie. Zbliża się zachód słońca, wspaniała chwila, słońce idzie sobie (do łóżka) i już jest wieczór, wszystko się skończyło. Nadia Nencioni.

Kilka kroków dalej, pomiędzy drzewami, zauważamy altanę.

W końcu zbliżamy się do groty z ogromnym smokiem.

Składa się z trzech pomieszczeń, ale żadnych z nich nie można obejrzeć. Podobno na samym dole znajdują się rzeźby, które pod wpływem wody ruszały się. To był wynalazek architekta Buontalenti. Profesorka powiedziała nam, że w parku Pratolino znajdują się pierwsze groty w Europie stworzone przez człowieka.

Od groty ruszyliśmy w lewo w stronę wody. Już bok groty wydawał mi się bardzo tajemniczy.

Kiedy doszliśmy do wody moje zdumienie było ogromne. Grota z drugiej strony była Olbrzymem!

Biedny starzec, nie odwiedzany przez nikogo, klęczy nad wodą. Dodatkowo wiele lat temu stracił stopę, która leży w innej części parku.

Byłam zachwycona tą rzeźbą!

Zrobiłam kilkadziesiąt zdjęć zarówno aparatem jak i telefonem. Musiałam doganiać grupę, z która zresztą zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie.

Olbrzyma sfotografowałam z różnych stron parku. Również kiedy nie widać wody.

W Parku znajduje się budynek, w którym znajdowała się szkoła paziów (oraz błaznów i karłów), Paggeria.

Nie można wejść do środka. Zajrzałam przez okna. W jednym zobaczyłam małą rzeźbę olbrzyma, a przez inne można było dojrzeć wiele dokumentów i pudeł.

Przed Paggerią rośnie ogromne drzewo oraz bukszpany przepięknie zielone.

Stąd poszliśmy do kolejnej groty. Ale zanim to się stało minęliśmy kaplicę zaprojektowaną przez Buontalenti w 1580 roku.

Minęliśmy kolejny duży budynek. Akurat stało dużo aut straży pożarnej. Panowie mieli kurs poszukania zaginionych osób. Zamiast osób stawiali na całym terenie jakieś czujniki. Żartowali, że jak się zgubimy to nas znajdą. Po to się przecież szkolili.

Doszliśmy do rzeźby Lorenzo Bartolini. Dawniej w tym miejscu stał budynek zaprojektowany przez Buontalenti. Stąd rozchodziła się fantastyczna panorama na wzgórza oraz Florencję. Niestety było zachmurzenie, więc zdjęcia nie wyszły rewelacyjnie. Szkoda.

Kolejnym punktem programu była Voliera, miejsce gdzie hodowano ptaki. Ptaszarnia pochodzi z 1580 roku. W 1788 roku została przeniesiona do Ogrodów Boboli. Pozostało tylko to…

Złoty pal i ptak z kamienia na ziemi, to już dzieła współczesnych artystów

Po Domu Ptaków doszliśmy do Groty Mugnone. Rzeźba została wykonana przez Giambolognę w 1577 roku. Później została zniszczona i ponownie zrekonstruowana, „sklejona” przez Demidoff, ostatnich właścicieli parku.

Stąd przeszliśmy do miejsca o nazwie Peschiera della Maschera. Dawniej brano tu ciepłe kąpiele. Rzeźba stojąca po środku, zwana była Mascherą. To morska kreatura, podobno kiedyś z ust wylewała się jej woda.

Następnie doszliśmy do Groty Amora. Po drugiej stronie zauważyliśmy na górce mały basenik. Tam dawniej moczono sobie nogi aż do kolan. Stąd nazwa od kolana, której niestety nie zapamiętałam…

Grotta del Cupido została zaprojektowana w 1577 roku przez Buontalenti. W środku stalaktyty i gąbki morskie oraz rzeźby, w tym Amorek, który dawniej pryskał wodą. Buontalenti lubił projektować tak, by wykorzystywać wodę również do zabawy lub psikusów.

Moi Drodzy, polecam udać się do Pratolino. Będziecie zachwycieni!

Post a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

− 6 = 4