Pages Menu
TwitterFacebook
Categories Menu

Posted by on Maj 18, 2018 in Kuchnia toskańska, Kuchnia włoska, Moja Toskania, Moje spotkania | 0 comments

Drugi dzień warsztatów pod Lukką

Drugi dzień warsztatów pod Lukką

Drugiego dnia gotowania w Toskanii pogoda nie była tak łaskawa jak pierwszego. Zaczęło się dobrze, bo w słońcu. I wydawało się, że tak zostanie.

Stoły zostały rozłożone przed willą i tak jak poprzednio jedna grupa rozpoczęła od pieczenia ciasta ricottowo truskawowego.

 

Druga zaś poszła zbierać zioła.

 

Potem kroiłyśmy rozmaryn, rozdrabniałyśmy szałwię oraz bazylię.

Trzeba było zająć się krojeniem wołowiny i zalaniem jej czerwonym winem.

W między czasie ugotowały się ziemniaki na gnocchi oraz płaskurka na sałatkę.

 

Kilka pań kroiło warzywa.

 

 

Papka pomidorowa stała na gazie i ochotniczka powoli mieszała zawartość w garnku.

 

 

Wymieszyłyśmy mąkę z ciecierzycy na dwa rodzaje ceciny.

A potem zaczęłyśmy robić pici, toskański makaron.

 

 

Panie stały się ekspertkami od pici, każda złapała indywidualną technikę ich wyrabiania.

 

 

Znowu tyle wyszlo, że makaron będzie jedzony przez minimum dwa dni.

 

Po godzinie 13.00 zaczęło gmieć, ściemniło się. Zaczęłyśmy obserwować prognozę pogody w internecie. Kiedy zaczęło kropić trzeba było przenieść się do wnętrza willi. Na szczęście wszelkie prace przygotowawcze zostały zakończone. Gnocchi mogły iść do wrzącej wody.

 

 

Foto: Kasia Olszewska

Po ugotowaniu połączyłyśmy je z roztopionym masłem i świeżą szałwią.

 

Słona tarta z farszem ricottowo szpinakowym i ze świeżą szałwią została postawiona na stół.

 

 

Każdy wykonywał zdjęcia różnych potraw.

 

 

Smażeniem kwiatów cukinii zajął się również Artur.

 

 

Kwiaty wszystkim smakowały. Pastella czyli ciasto na smażone kwiaty wyszła rewelacyjnie.

 

 

Po przystawkach i kluskach kasztanowych byliśmy syci. Dzieci poprosiły jeszcze o pici z pomidorami, gdyż smak kasztanowy niezbyt przypadł im do gustu.

 

 

 

Nadeszła pora na ciasto i kawę.

 

 

 

 

 

Pod koniec obiadu z wielkim wzruszeniem rozdałam wszystkim paniom dyplomy ukończenia warsztatów.  Na dworzu zrobiłyśmy sobie pamiątkowe zdjęcie.

 

 

Mam nadzieję, że wszyscy świetnie się bawili i że zostaną miłe wspomnienia.

Mi oczywiście łezka kapie, kap kap…

Post a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *