Pages Menu
TwitterFacebook
Categories Menu

Posted by on Lis 30, 2013 in Moja Toskania | 5 comments

Cappuccino orzechowe

Cappuccino orzechowe

Wczorajszy dzien spedzilam na ostrym dyzurze. Pogotowie zabralo tesciowa, nawet pozwolili mi jechac w karetce, przy kierowcy. Jestem zaniepokojona zdrowiem Marii oraz cala sytuacja sanitarna w Pistoi.

Do szpitala trafilysmy o godzinie 10.50. Kazali rodzinie siedziec w poczekalni ostrego dyzuru. Nad glowami zainstalowano ekrany, podobne do tych na lotnisku. Mozna na nich obserwowac sytuacje pacjentow, ktorzy trafili tutaj z roznych powodow. Kazdy dostaje kolor oznaczajacy powage sytuacji oraz kazdy staje sie numerem.Pani siedzaca na stanowisku informacji podaje na przyklad takie oto wiadomosci:

– Czy jest rodzina numeru 499?

Brzmi to okropnie.

 

Na ekranie widac godzine naszego przyjazdu na ostry dyzur

Na ekranie widac godzine naszego przyjazdu (mniej wiecej, bo przeciez przyjechalismy z 10 minut wczesniej)na ostry dyzur

Siedzielismy i siedzielismy…. Dobrze, ze w poczekalni jest maszynka z kawa. Odkrylismy „orzechowki”, rodzaj kawy orzechowej w trzech odslonach:

nocciolino – sama orzechowka

nocciolino macchiato – orzechowka zakrapiana mlekiem

cappuccino al nocciolino – cappuccino orzechowe.

Z innych ciekawostek: pusty, plastikowy kubek z automatu to 0,10 euro.

W sali na ostrym dyzurze nie ma sieci i nie dzialaja telefony komorkowe.

By wyjsc na zewnatrz trzeba przycisnac guzik, ktorego nikt nie widzi. Wszyscy staja przed drzwiami i czekaja, az sie automatycznie otworza. To samo jest z wejsciem z zewnatrz.

Po czterech godzinach poinformowano nas, ze wreszcie lekarz bada tesciowa.

Godzina na ekranie, badanie po czterech godzinach oczekiwana

Godzina na ekranie, badanie po czterech godzinach oczekiwana

Ja niestety moglam czekac tylko do godziny 15, bo potem pojechalam po Julcie. Znalezienie przystanku przy szpitalu to tez przygoda. Zobaczcie jak go ukryli za kolumna szpitalna:

przystanek_autobusowy_moja_toskania_szpital

Tesciowa odwiezli do domu karetka o godzinie 19. Przez prawie 9 godzin obecnosci w szpitalu nie dali jej nic do jedzenia. Nie podali lekow, ktore przyjmuje (insulina, dzieki ktorej funkcjonuje i nie wchodzi w spiaczke). Skandal i groza! I znow sie pytam: dlaczego nie zostala w szpitalu?

Na koniec zdjecie:

szpital_bez_palenia_moja_toskania

5 komentarzy

  1. Olu, takie jest podejscie medycyny zachodniej do czlowieka. Tak jak zauwazylas jestesmy tylko chorobowymi przypadkami opatrzonymi numerkami w molochach szpitalnych. Dlatego strasznie sobie cenie medycyne wschodnia i jej holistyczne traktowanie czlowieka, czyli calosciowe. Cialo i psychika – wszystko razem otaczamy opieka i rownowazymy. Im bardziej czlowiek odchodzi od natury tym bardziej jest zagubiony i bezradny. Mam nadzieje, ze w koncu to sobie wszyscy uswiadomimy. Twojej tesciowej zycze zdrowia i przesylam wsparcie duchem. Obecnosc rodziny jest dla niej teraz bardzo wazna i moze duzo zdzialac w jej powrocie do zdrowia. W Was jest wielka sila i milosc, ktorej nie znajdzie w nowoczesnych wnetrzach skomputeryzowanego szpitala. Sciskam mocno!

    • Dziekuje.
      Bardzo podobami sie Twoje zdanie: Im bardziej czlowiek odchodzi od natury tym bardziej jest zagubiony i bezradny.
      Podzielam!

  2. mam wrazenie, ze w Polsce w publicznej sluzbie sdrowia jest podobnie a nawet tak samo. Dodatkowo wiek podeszly czy zaawansowany wyklucza z wieku zabiegow i leczenie. naturalna selekcja, okropne i przerazajace, pieniadze, pieniadze i …pieniadze.

  3. U nas do karetki rodziny nie wpuszczaja.Jest to wlasciwie zrozumiale – miejsce,bezpieczenstwo itd.Do szpitala przywoza nawet szybko,ale pozniej…Numerkow brak,liczba krzesel w poczekalni no coz – czesto niewystarczajaca.Pacjenta „przerzucaja” dalej i zaczyna sie czekanie.Dziadek w pizamie bez kurtki/koca (bo do karetki nie pozwolili wsadzic) na zainteresowanie lekarza czy bodaj wykonanie jakichkolwiek badan czekal 10 godzin. Po 16 stwierdzono,ze jest dobrze,leki dali i prosze sobie zabrac pacjenta…w pizamie.Dziadek nie chodzacy,ledwo siadajacy a Ty wez go sobie czlowieku na grzbiet i autobusem wzglednie taxowka zabierz do domu,bo mu juz go wyleczylismy.Ktos powie – starsza osoba olali sprawe.Ale co jesli 30 letnia,zdrowa kobieta lezy 20 godzin z otwartym zlamaniem,bo na rowerze sie przewrocila?A niech czeka…przeciez nie umiera,to tylko zlamanie.
    To straszne,ale w Polsce mamy haslo : trzeba miec zdrowie aby sie leczyc.
    Mlody czy stary – nie warto, nie ma jak,prosze czekac,moze samo przejdzie,czym nam w ogole glowe zawracacie.
    Moze od razu owinmy sie bialym przescieradlem i czolgajmy sie na cmentarz 🙁 Chociaz…koto w tych czasach stac na pochowek?! :/

    • Makabryczne!

Post a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *