Pages Menu
TwitterFacebook
Categories Menu

Posted by on mar 13, 2011 in Moja Toskania | 0 comments

Karczochow nigdy nie za wiele

Karczochow nigdy nie za wiele

Moja tesciowa znaja wszyscy sprzedawcy warzyw na Placu Sali. W zwiazku z tym, ze trwa okres karczochowy, przychodzi tam codziennie i kupuje ich „troche”.  Potem caly dzien stoi w kuchni, obiera, moczy w wodzie, smazy lub gotuje…

W czwartek jeden ze sprzedawcow „ozlocil” tesciowa. Dal jej super cene na cala skrzynke karczochow!!

– Bierz wszystko – powiedzial podajac kilka siatek do spakowania warzyw.

Wazna role w tym momencie spelnilo Ferrari Julci. Tylny „bagaznik” zostal maksymalnie zaladowany.

Zmiescil jednak tylko czesc zakupu. Pozostale siatki zatargalysmy „recznie” do domu. Z pewnoscia trzeba bedzie isc do marketu i kupic przynajmniej kilka litrow oliwy z oliwek?!

Post a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *