Twierdza w Ripafratta, zapach liści laurowych i odpoczynek nad rzeką Serchio
Twierdza Ripafratta (znana również jako Twierdza San Paolino lub Zamek Ripafratta) to średniowieczna fortyfikacja położona na wzgórzu Vergario w Ripafratta, wiosce gminy San Giuliano Terme, w prowincji Pizy.
.
.
Pierwsze wzmianki o fortyfikacjach na tym obszarze pochodzą sprzed roku 1000. Twierdza została oficjalnie założona w XI wieku przez szlachecką rodzinę Da Ripafratta, feudalnych panów Lukki.
Twierdza strzegła najwęższego punktu doliny Serchio, przejścia, o które walczyli mieszkańcy Lukki, Pizy, a później Florencji.
Teraz forteca jest w remoncie. Mieszkaniec Ripafratta poinformował nas, że wioska dostała pieniądze z Unii Europejskiej na prace. Podobno rusztowania przyleciały helikopterem. Nie dziwię się, bo do fortecy prowadzi tylko ścieżka albo wąska droga.
Postanowiliśmy przyjrzeć się tej budowli z bliska. Auto zostawiliśmy wzdłuż głównej drogi. Parking rży kościele może pomieścić kilka aut, nie było miejsca.
Do fortecy prowadzi droga przy kościele, po lewej stronie. Stoi tam „fontanina” z pitną wodą.
.
.
.
Przeszliśmy asfaltową dróżką obok domostw, niektóre były opuszczone. W pewnym momencie asfalt zamienił się na leśną ścieżkę pnącą się do góry.
.
.
.
.
.
.
.
Dziesięć minut spaceru i znajdziemy się pod twierdzą. Tylko, że droga jest wysłana suchymi liśćmi laurowymi, na których but się ślizga. Zapach liści jest cudowny, ale trzeba uważać, żeby nie upaść.
.
.
.
Dochodzimy do pomarańczowego muru i możemy iść w prawo lub lewo. W lewo dojdziemy pod samo wejście do twierdzy. Niestety zamknięte na kłódkę. Możemy więc podziwiać tylko rusztowania.
.
.
.
.
.
Zrobiliśmy więc koło i powróciliśmy do pomarańczowego muru.
.
.

.

.
.
Wzdłuż siatki doszliśmy do rozwidlenia dróg.
.
.
.
.
Kiedy wyremontują fortecę? Może ciągnąć się to latami. Czy będzie ona podobna do fortecy Verrucole z San Romano in Garfagnana? Poczekamy i zobaczymy.
Tymczasem nasz spacer zakończył się nad rzeką Serchio. Było trochę cienia, szemrząca woda i uciekające jaszczurki.
.
.
.

































