Pages Menu
TwitterFacebook
Categories Menu

Posted by on lt. 25, 2021 in Moja Toskania | 0 comments

Stacyjka kolejowa w Valdibrana

Stacyjka kolejowa w Valdibrana

Ogólna tendencja na świecie nie jest ciekawa i o tym wiemy wszyscy. Jedni odczuwają smutek bardziej, inni mniej. W rozmowach przewija się praktycznie jeden temat. Myślę, że w tej całej pandemii trzeba się jakoś samemu ratować ściągając same pozytywne myśli. I cieszyć się małymi rzeczami.

Może tak jak ja powinniście zacząć uprawiać trekking? Szybkie chodzenie na dłuższy dystans daje dużo energii. Obcowanie z naturą, oddychanie świeżym powietrzem. Teraz Toskania jest w pomarańczowej strefie, w gazetach już rozpisują się o czerwonej strefie dla Pistoi i Sieny. Rozporządzenie ma podobno wejść w życie w przyszłym tygodniu. Teraz nie wolno nam wyjeżdżać poza gminę, za chwilę znów będziemy zamknięci w domach.

Kilka dni temu wybrałam się ponownie do Sanktuarium w Valdibrana. Tym razem odkryłam, że wrzucając pieniążek przed ołtarzem lampka zapali się automatycznie. Trochę szkoda, ale może ze względu na Covid wprowadzają jakieś unowocześnienia w kościołach.

W stronę powrotną do Pistoi postanowiłam wspiąć się na stacyjkę w Valdibrana. Droga jest wąziutka.

Widok z tarasu na stacji

Nie wiem czy stają tam pociągi. Pamiętam, że kiedyś mówiono o zamknięciu właśnie takich małych przystanków na trasie do Porretty. Zbierano podpisy pod petycją, by ratować między innymi stację w Castagno. Jaka jest obecna sytuacja? Prawdopobnie ze względu na pandemię w ogóle jeździ mniej pociągów…

Stacyjka jest bardzo przytulna. Główny budynek w mocnym kolorze, stąd widać go z daleka.

Na przodzie budynku jest piękny taras z widokiem na okolicę. Jak tu pięknie, cicho i spokojnie.

Wydaje mi się, że budynek stacji zamienił się na mieszania. Na tarasie sporo donic, a w jednej z nich cavolo nero, czyli czarna toskańska kapusta.

Wchodząc na peron, po lewej, mijamy miejsce, gdzie można nabrać wodę czy się jej napić.

Na peronie zegar ze wskazówkami o dwie godziny do tyłu.

Obok zegara tabliczka informująca na jakiej znajdujemy się wysokości nad poziomem morza.

Po drugiej stronie torów chyba dawna budka zawiadowcy.

Idąc cały czas prosto z peronu dochodzimy do miejsca, które z daleka może przypominać akwedukt. A raczej jego fragment. Widać go świetnie z głównej ulicy ciągnącej się do Valdibrana.

Niestety nie można na niego wejść.

Dzięki powiększeniu w aparacie można dostrzec, że po lewej stronie widać kopułę kościoła na via della Madonna w Pistoi.

Jak się później okazało, to nie był akwedukt tylko miejsce, gdzie odstawiano popsute pociągi, na przykład z niedziałającymi hamulcami. Czyli to była taka jakby poczekalnia popsutych pociągów.

Tuż przy tym miejscu znalazłam coś, co przypominało podkowę. Oczywiście tylko przypominało.

Na stacji pojawił się nawet jakiś człowiek, chwilę postał, może chciał zobaczyć, co robimy i potem zniknął pomiędzy budynkami.

Cieszę się, że wreszcie udało mi się zwiedzić tę stacyjkę. Ile to razy szłam do Valdibrana i nigdy tam nie zajrzałam.

PS. Z Wikipedii wyczytałam, że stacja powstała w 1882 roku. Aktualnie nie zatrzymują się tu żadne pociągi.

Post a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2 + 5 =