Malutka księgarnia w Lucignana. Książki, herbata i ciasteczka.
O księgarni „Sopra la Penna” przeczytałam już wiele lat temu, ale wciąż było jakoś nie po drodze, by tam pojechać. Znajduje się w rejonie Garfagnana, w miasteczku Lucignana, w gminie Coreglia Antelminelli, w prowincji Lukka. Została założona w grudniu 2019 roku przez poetkę Albę Donati. Później nadszedł COVID i była zamknięta przez dwa lub trzy lata. Następnie znów została otwarta i myślę, że dzięki rozgłosowi w internecie stała się słynna. Na teren, na którym stoi drewniany domeczek, wchodzimy przez dwie furtki.
.
.
.
Przed nami rozciąga się wspaniały widok na góry (księgarnia położona jest między Apeninami a Alpami Apuańskimi).
.
.
Drewniany domek to dosłownie jedno małe pomieszczenie z werandą.
.
.
.
W środku znajdziemy niewiele książek, ale widać, że wyselekcjonowanych. Jest też powieść „Księgarnia na wzgórzu” napisana przez właścicielkę i przetłumaczona na wiele języków.
.
.
.
Porozmawiałam trochę z paniami, które znajdowały się w środku. Okazało się, że w każdym tygodniu są cztery wolontariuszki, które tu pracują. Zagwarantowany mają nocleg i wyżywienie w miasteczku, chyba u właścicielki. Do wolontariatu można zgłaszać się pisząc maila do księgarni. To nie jest praca na cały dzień. Księgarnia otwarta jest od czwartku do piątku w godzinach od 10.00 do 13.00 oraz od 16.00 do 19.00.
.
.
.
Każdego kto tu przychodzi zachęca się do wzięcia książki z półki i do lektury przy jednym ze stoliczków ustawionych w ogrodzie. Dodatkowo panie częstują herbatą i ciastkami. Ja kupiłam książkę autorstwa właścicielki i usiadłam, by ją chociaż przekartkować.
.
.
Panie wlały mi herbatę do filiżanki, był to prawdopodobnie napar z kopru włoskiego.
.
.
Później zapakowały książkę w torebkę, dały zakładkę i spytały czy ją poperfumować.
.
.
Książkę sprezentuję Julci, bardzo lubi czytać.
Podobno latem odbywa się tu mały festiwal literacki, „Mała Lucy”, podczas którego odbywają się spotkania z ważnymi autorami i pisarzami.
.
.
Po wizycie w księgarni zrobiliśmy sobie spacer po miasteczku. Już na wejściu pod górę zauważyliśmy pnący się krzak kiwi. W Toskanii rośnie ich trochę.
.
.
.
Sporo tu domów do sprzedaży, na jednym widniała nawet informacja, że kosztuje 29.000 euro. Niesamowite, że są też i takie ceny domów w Toskanii.
W każdym rogu miasteczka postawione są jakieś figurki, a to krasnale, a to drewniane zwierzątka. Po uliczkach przechadzają się leniwie koty. Czas tu się zatrzymał.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Jest też kościółek, ale niestety był zamknięty. Przed drzwiami leżały donice, które prawdopodobnie poprzewracał wiatr.
Kończąc spacer i powracając do uliczki z księgarnią spotkaliśmy jedną z pań wolontariuszek. Udawała się do spożywczego (jedynego tutaj sklepu) po nową porcję ciasteczek.
.
.
Jak się okazało piecze je właścicielka spożywczego, który otwarty jest tylko rano, od godziny 10.00 do 12.30. To taki sklep, gdzie można znaleźć nie tylko jedzenie, ale również inne rzeczy (szampony, mydła, proszki do prania, itd.). Znajduje się tu biblioteka miejska, a za drzwiami wejściowymi stoi stara kabina telefoniczna (zapełniona po brzegi jakimiś rzeczami).
.
.
.
To miejsce spotkań miejscowych. Kupiliśmy kawałek schiacciaty, chleba z ziemniakami (tradycja Garfagnany) oraz magnez.
.
.
.
.
Pani wolontariuszka opowiedziała nam również, że niebawem księgarnia będzie miała siedzibę w budynku stojącym naprzeciwko drewnianego domku. Czyli, że interes rozrasta się. Była tak miła, że zaprosiła nas do środka.
.
.
Trzymam kciuki za dalsze sukcesy!
Dajcie znać czy byliście może w księgarni „Sopra la Penna” w Lucignana, a jeśli nie, to czy się wybierzecie.








































