I już połowa stycznia
Nie wiem czy Wam też tak szybko płynie czas? Mamy już połowę stycznia (by być dokładnym to jutro). Dni wydłużają się i zmiana następuje dosłownie w mgnieniu oka. Tu w Toskanii po godzinie 7 jest już widno. Niestety w ostatnich dniach trochę pada, ale rano 8 stopni. Później oczywiście ociepla się.
.
.
W zeszłym tygodniu pogoda była nietoskańska, podobno od 25 lat nie było takich temperatur. Ja bym powiedziała, że nawet od 30 lat. Sąsiedzi mówią, że temperatura spadła do minus 5 stopni (mnie nie było w tym czasie we Włoszech). Osobiście nie pamiętam takiej sytuacji, odkąd tu mieszkam. Prawda jest taka, że rośliny na tarasie umarły z przemrożenia….
.

.
Smutny to bardzo widok i nauczka, żeby na zimę jednak wszystkie rośliny znalazły się w domu.
W moim ulubionym barze Le Sorelline we Florencji gwar jak zawsze. Po świętach lokal znowu zapełnił się osobami, które pracują w okolicach. Miło jest pogaworzyć po przerwie. No i oczywiście wypić kawę.
.
.












